Argentyński Sylwester 😃
- grzegorzkoziolek
- 3 sty
- 3 minut(y) czytania
31.12 .2024
Ostatni dzień roku 2024 🎆🎇 . Trochę zmodyfikowaliśmy pierwotny plan i zostaliśmy w El Calafate. Chcieliśmy spędzić ten dzień na luzie ☺️. Trochę relaksu nam się przyda. 😎
Pogoda się ustabilizowała - w końcu nie wieje 😀, błękitne niebo, więc wybraliśmy się na spacer po centrum miasteczka. 🚶🚶♀️🚶🏻♂️
Główna ulica El Calafate to raj dla turystów. Na zmianę: sklep z pamiątkami, agencja turystyczna i restauracja lub bar. W sumie normalny widok jak na turystyczny charakter każdego takiego miejsca. Tutaj jednak miało to swój urok. 😍 W sumie nie było nachalnie, ze sklepów z pamiątkami nie wylewał się chiński plastik, było kolorowo i estetycznie 😂. Krążyliśmy od jednego sklepu do drugiego, szukając czegoś oryginalnego. W takim leniwym tępie upłynęło nam przedpołudnie. 🛍️ Po zakupach pamiątek dla nas, dla rodziny dalszej i bliższej, dla znajomych, przyjaciół i współtowarzyszy, aaa i jeszcze spałaszowaniu pierwszych południowoamerykańskich lodów udaliśmy się do Laguna Nimaz. 🍨🍦🍧
1,5km od miasteczka nad brzegiem jeziora Lago Argentino znajduje się rezerwat przyrody. Im bardziej oddalaliśmy się od centrum tym mniej było turystów. Zrobiło się cicho i spokojnie. 🤩
W rezerwacie poza nami niewiele było ludzi 😁. Miejsce zachwycało swoim urokiem. 🤩Przepiękna, kolorowa łąka, rzeka, staw, mnóstwo śpiewających ptaków, i to wszystko na tle jeziora i ośnieżonego pasma Andów 🌾🌻🪻. Jak dotarliśmy do platformy widokowej okazało się, że w zatoce są flamingi 🦩 🦩🦩. W specjalnie przygotowanej chatce znajdowała się luneta do obserwowania ptaków 🔭🦩🦅🦆. Na jej dachu była platforma widokowa, z której podziwialiśmy turkusowe jezioro Lago Argentino. I tylko my, spokój i natura. 🏔️🏞️Mogłabym tam siedzieć cały dzień.🤩
Z małego spacerku po miasteczku zrobiło się w sumie 8km chodzenia 🫣🤣🤦♀️.
Czas jednak wracać do hotelu, przed nami jeszcze przygotowania do argentyńskiego sylwestra. 🥳Byliśmy bardzo ciekawi jak tutaj świętują. 🤔
Zanim jednak przywitaliśmy nowy rok w El Calafate, to świętowaliśmy polskiego Sylwestra online wraz z naszymi przyjaciółmi. 🥂🍾🥳 Połączyliśmy się online na whats up z Katowicami i przywitaliśmy najpierw 2025 rok w Polsce. Ciekawe doświadczenie, jeszcze nie mieliśmy okazji witać 2x Nowego Roku 😂.
Niesamowite, że mimo iż byliśmy na dwóch końcach świata mogliśmy ten czas spędzić razem 🌎♥️🤩🇦🇷🇵🇱.
Jak się finalnie okazało to bardziej świętowaliśmy Sylwestra on line. Zrobiliśmy na „ośrodku” większe poruszenie, niż lokalsi🤭🤭🤭, którzy byli dosyć powściągliwi w okazywaniu radości czy tam jakiś innych emocji w tym dniu 🤔🤷♀️. Nawet zeszłoroczny sylwester na pustyni w Omanie był bardzie huczny, ale co kraj to obyczaj 🙂.
1.01.2025
Nowy Rok zaczynamy od pożegnania z Argentyną. 😍🥹. Wracamy do Chile 🚘🛣️.
Przed nami dwa dni w podróży: 600 km autem, 2 loty, kilka godzin przerwy w Santiago, żeby ostatecznie dotrzeć na północ Chile do miejscowości San Pedro de Atacama. Przez kilka dni będzie to nasza baza wypadowa w najsuchsze miejsce na ziemi - czyli na pustynię Atacama 🌵🦂🐪🐫🏜️.
Jeszcze z ciekawych doświadczeń - jak wygląda przejście graniczne Chile - Argentyna? 🧐 Niby wszystko płynie, bez problemów, ale trzeba się nachodzić i pozbierać kilka pieczątek na kawałku pustego papierku z kasy fiskalnej. Zarówno służby chilijskie jak i argentyńskie bardzo skrupulatnie pilnują, aby wszystkie pieczątki z wszystkich okienek (w których grzecznie się stawiliśmy) znalazły się na tym świstku. 📃🛂💮 Wjeżdżając do Argentyny, najważniejsze były pieczątki, nikt się samochodem nie zainteresował, nikt nawet nie wyszedł zza swojego okienka. Ważne były pieczątki. W drodze powrotnej poza oczywiście nowymi PDI, deklaracjami i kartką z masą pieczątek, tym razem nas „trzepali”. Musieliśmy otworzyć bagażnik a Pani urzędniczka dotykając każdej naszej torby, stwierdzała z pełną powagą „wszystko w porządku” 🚘🧳🎒. Jak już każdy z bagaży przeszedł tą zadziwiająca procedurę, pani uśmiechnęła się i przywitała nas w Chile😀🤔🤦♀️. Takiej technologii to nawet w USA nie mają…
Po przekroczeniu granicy zostało już tylko 200 km, praktycznie całkowitym pustkowiem. Minęliśmy 1 małe miasteczko. I czasem gdzieś w oddali co dziesiątki kilometrów jakąś chatkę ze stodołą, ale trudno powiedzieć czy ktoś w nich mieszkał. 🧐🤨
Generalnie tylko droga i my. Aaaa i przebiegające przez drogę lamy 🦙🦙🦙🦙. W końcu głodni jak wilki zatrzymaliśmy się i sami zrobiliśmy sobie obiad. Po raz drugi i ostatni wjechało liofilizowane spaghetti 🍜. Do tego kawusia z widokiem na cieśninę Magellana i dalej w drogę. 🗺️🛣️
Jak już jesteśmy w tematyce drogowej to kolejna ciekawostka: w Chile i Argentynie można spotkać liczne przydrożne kapliczki, które upamiętniają ofiary wypadków samochodowych. Nazywane są one animitas, co jest zdrobnieniem od słowa anima (dusza). Zwracają uwagę, bo są bardzo kolorowe. A ludzie przynoszą do nich różne prezenty, widok niecodzienny 🌸🌼🌺.
Powoli żegnamy się z Patagonią, jutro wracamy do Santiago.
Kończymy pierwszy etap wyprawy i przenosimy się na północną część Chile. Przed nami spotkanie z Atacamą. 🏜️
Comments